czwartek, 26 września 2013

Rozgryzamy składy kosmetyków vol.1

Chciałam umieścić na blogu serie wpisów związanych z odczytywaniem składów. Sama zaczęłam się interesować tym co jest napisane małymi literkami na kosmetykach dość niedawno:) Na początku na pewno nie jest to łatwe, więc może przedstawię wam jak ja się do tego zabrałam, na co szczególnie zwracać uwagę i czego unikać. Za każdym razem kiedy czytałam o składach czy to na stronach internetowych, forach (nieoceniony wizaż) czy na blogach dowiadywałam się czegoś nowego. Pewnie już trochę wiecie na ten temat, może jednak ktoś wyciągnie z tego coś przydatnego. Na początku chciałam się zastanowić, po co w ogóle zawracać sobie głowę tymi dziwnymi nazwami?

Po pierwsze NIE DAWAJ SIĘ NABRAĆ PRODUCENTOM

Och jakie cudowne przemiany obiecują nam producenci byle by tylko sprzedać swój produkt...zniszczone włosy odzyskują blask i sprężystość a po kilku użyciach są miękkie jak jedwab. Dzięki umiejętności odczytywania składu i odrobinie zdrowego rozsądku jesteśmy w pewnym stanie przewidzieć co dany kosmetyk potrafi. Jasne czasami kosmetyk o idealnym składzie się u nas nie sprawdzi, a ten o niespecjalnym okaże hitem. Jednak potrafiąc ocenić jak dane składniki wpływają na naszą skórę, włosy etc. nie musimy już czytać co tam producent naobiecywał, ponieważ same stwierdzimy czy rzeczywiście ten produkt jest w stanie nam pomóc. Obietnice producenta mogą być też powieszchowne, włosy będą wyglądać lepiej ale odkryjemy się że w kosmetyku są same silikony i to tylko pozorne działanie.
Możemy także spotkać obietnice, że w produkcie znajdziemy w dużej ilości jakiś olejek czy ekstrakt, który w rzeczywistości jest w składzie na szarym końcu. Spotkamy np. odżywki z bardzo drogim składnikiem jakim jest olejek arganowy, jednak kiedy popatrzymy na skład olejek znajduje się po zapachu na samym końcu składu-czyli tak na prawdę prawie w ogóle go nie ma.

Do drugie NIE PRZEPŁACAJ czyli TANIE CZĘSTO ZNACZY DOBRE

Fot. Plashing Vole, flickr, CC BY-NY_ND 2.0
Kiedy umiemy już w miarę dobrze czytać składy może okazać się, że część drogich i markowych
kosmetyków tak na prawdę nie zawiera dobrych składników albo nie takich jakie oczekujemy by zawierały. U mnie często działa to w drugą stronę i odkrywam tanie produkty, które mają bardzo dobre składy. Często o tym nie wiemy i nie sięgamy po krem za 20 zł tylko 80 bo wydaje nam się, że skoro jest droższy - to jest i lepszy. Oczywiście może tak być, ale możemy także znaleźć bardzo dobre tanie kosmetyki. Ostatnio jestem zachwycona kremem Sylveco...kosztuje 25 złotych a w jego skład jest pełen naturalnych olei, wosków i ekstraktów.

Po trzecie PŁAĆ ZA MARKI KTÓRE SĄ TEGO WARTE

Jeśli będziemy wybierać świadomie, wybieramy producentów, którzy wypuszczają na rynek porządne kosmetyki. Dzięki temu wspieramy marki, które na to zasługują. Dlaczego mamy wydawać pieniądze  na produkty, które nie są warte nawet złotówki? Produkty, które tylko obiecują wiele rzeczy a niestety ich skład jest zbiorem wypełniaczy, zapychaczy i drażniących detergentów.


Po czwarte POZNAJ CO JEST DLA CIEBIE DOBRE A CO SZKODLIWE
Dzięki czytaniu składów kosmetyków po pewnym czasie zaczniemy zauważać jakie składniki w nich zawarte dobrze działają na nasze włosy i skórę. Jest to bardzo złożony proces, bo przecież w składzie kosmetyku znajdziemy po 20 i więcej elementów. Z czasem jednak możemy spostrzec, że kilka produktów zawierających jakiś składnik działa na nas dobrze. Dzięki temu następnym razem będziemy szukać danego składnika w produktach. Z drugiej strony możemy też znaleźć na przykład coś co powoduję, że nasze włosy są oklapnięte po umyciu albo coś co je puszy. Jest to łatwiejsze kiedy wiemy jak działa dany składnik.

Po piąte KUPUJ TO CZEGO RZECZYWIŚCIE CHCESZ

Chcesz kupić maskę nawilżającą a tam zero emolientów, które tworzą film na włosach zabezpieczający przed utratą wody. Producent zachwala krem pod oczy z rumiankiem, który rozjaśni sińce pod oczami a z tyłu na opakowaniu ani widu ani słychu o rumianku. Nowy naturalny i ekologiczny produkt, po rozszyfrowaniu składu okazuję się pełen sylikonów i wypełniaczy a jedyne co ma wspólnego z naturą to papierowe opakowanie. Jeśli umiemy rozszyfrować te dziwne nazwy z tyłu produktu, wiemy co kupujemy. Nie damy się nabrać na utarte slogany reklamowe i robić z siebie naiwnych. Mając wiedzę, wiemy czego szukamy i wiemy co trafia do naszego koszyka a potem na nasze ciało. Wiemy, że sobie nie zaszkodzimy silnymi detergentami czy nie nałożymy kosmetyku, w którym ukryte są związki, których bezpieczeństwo dla naszego zdrowia nie jest do końca pewne.

A wy czytacie składy kosmetyków? Jeśli tak, dlaczego to robicie? :) 

wtorek, 24 września 2013

O+O =piękne włosy !

Wracam po długiej przerwie, dlatego potrzebne są pewne wyjaśnienia. Na początku sierpnia znikłam, ponieważ wyjechałam na dwu tygodniowe wakacje. Być może pojawią się tu jakieś migawki z podróży? Chętnie podzieliłabym się z wami pięknymi widokami które widziałam. A po wypoczynku musiałam iść pod nóż, stąd moja długa nieobecność :) Miałam zaplanowaną operacje kolana i niestety przez dość długi czas nie byłam w stanie usiąść przed komputerem i wytrzymać dłużej niż 5 min w pozycji siedzącej. Miałam naderwane więzadła przednie krzyżowe w kolanie i przeszłam rekonstrukcje. Także...ktoś kiedyś mówił że sport to zdrowie:) Teraz jest coraz lepiej jeszcze nie zginam całkiem nogi, ale już nie boli i mogę znowu poświęcić trochę czasu na moje wypociny.

Wracając, więc do głównego tematu: muszę się przyznać, że zaniedbałam moje włosy. Na początku wakacji mój kochany chłopak zgubił Facelle, którym miałam myć włosy i do końca wyjazdu męczyłam je tanim produktem z SLS. Nie miałam czasu na ich nawilżanie, bo to były takie wakacje na których nie było wcale czasu na odpoczywanie :) Ku mojemu zdziwieniu  zachowywały się dosyć dobrze i nie wyglądały na bardzo wysuszone - z czego wnioskuję, że przed wakacjami chyba udało mi się je doprowadzić do w miare dobrego stanu :) Niestety potem operacja i mycie głowy było nie lada wyzwaniem...dlatego myłam szybko i nie mogłam się bawić w żadne nawilżanie, maski i inne pierdółki, ponieważ mogłam wystać przy umywalce maksymalnie 3 minuty. A do tego za każdym razem gdy wstawałam bardziej mnie bolało, więc wolałam się nie ruszać. Teraz gdy jest już lepiej muszę opracować jakiś plan ratunkowy, może macie jakieś pomysły?

A teraz już koniec przynudzania! O olejowaniu słyszała każda włosomaniaczka. Grunt to znaleźć taką metodę olejowania, która będzie dla nas idealna. Ja ostanio z zachwytem oddaje się olejowaniu włosów metodą O+O. Co to takiego?

Na czym polega metoda O+O

Jest to po prostu skrót od olej+odżywka. Mieszamy wybrany olej i odżywkę w proporcjach 1:2 lub 1:3 ( jeszcze nie doszłam do tego, który sposób jest lepszy wydaję mi się, że będzie to zależeć to od rodzaju włosów i oleju) i nakładamy na suche włosy.

Jak dobrać olej i odżywkę

Odżywka powinna być nawilżająca, nie próbowałam tych proteinowych ponieważ stosując tą metodę zawsze zależy mi na maksymalnym nawilżeniu włosów. Myślę, że odżywki emolientowe dobrze będą się nadawały do tej metody. Ja na razie testowałam:
  • genialny Garnier awokado z masłem karite wizaż
  • Garnier Fructis odżywka wzmacniająca wizaż
W kwestii oleju szczerze mówiąc wydaję mi się, że jest to kwestia indywidualna. Czasami olej nałożony pojedyńczo na suchę włosy zdziała cuda a na wilgotne wręcz przeciwnie. Tu chyba jest podobnie i trzeba znaleźć, które oleje lubią się z taką mieszanką. Olej avocado zmieszany z odżywką dawał u mnie gorsze efekty. Za to mam inne dwa typy:
  • olej z wiesiołka
  • olej rzepakowy - tutaj dodatkowy plus, odżywka łagodziła śmierdzący zapach tego oleju :)

Zalety metody O+O

  • łatwiej nałożyć mieszankę niż sam olej
  • dużo większe nawilżenie
  • jednocześnie nawilżamy i odżywiamy włosy
  • z pewnością łatwiej spłukać olej wymieszany z odżywką niż sam olej ( w poradach dotyczących zmywania oleju znajdziemy taką w której przez zmyciem nakładamy na chwile właśnie odrobinę odżywki by ta zemulgowała olej)
  • oszczędność czasu - po takim miksie nie nakładam już odżywki po myciu, bo jest to zbyteczne obciązyłaby mi tylko włosy
  • i można tak wymieniać i wymieniać :)

 Ulubione mieszanki:

  • 2,5-3 łyżeczki Garnier awokado z masłem karite plus niecała łyżeczka oleju z wiesiołka to zdecydowany faworyt!
  • oprócz tego znowu garnier w połączeniu z olejem rzepakowym
Jakoś Garnier fructis przynosił trochę mniejsze efekty, ale też się sprawdzał. 

Efekty: 

Włosy są ujarzmione i mięsiste. Nie ma ani efektu puszenia ani zbytniego przeciążenia. Są po prostu dobrze nawilżone, miękkie w dotyku i dobrze się układają. Ach, cudowna sprawa!

Próbowałyście powyższej metody? Jakie oleje i odżywki stosujecie? Jestem bardzo ciekawa, ponieważ sama dopiero powoli odkrywam jakie oleje lubią  moje włosy. 

piątek, 9 sierpnia 2013

Metody i sposoby mycia włosów.

1. OMO
Fot. Marquette University, flickr, CC BY-NC-ND 2.0

Metoda mycia włosów potocznie nazywana OMO to chyba ta najpopularniejsza. Skrót pochodzi od Odżywka+Mycie+Odżywka. Jako pierwsze O używamy jakiejkolwiek odżywki często takiej, której się chcemy już pozbyć lub nam nie odpowiada. Zastosowanie jej nie ma na celu odżywienia włosów, tylko zabezpieczenia jej przed zbyt silnym działaniem szamponu. Dlatego nakładamy ją na włosy a w szczególności na skalp (czego nigdy nie robię z maskami czy odżywkami po myciu). Następnie nakładamy szampon ale tylko na skórę głowy. To bardzo ważne. Potem następują sztuczki akrobatyczne nad umywalką pod tytułem "jak spłukać szampon by nie spływał po włosach" bo to jest główna zasada tej metody. Mnie jeszcze się to nigdy całkowicie nie udało, ale na włosach mamy nałożoną odżywkę, która w pewnym stopniu zabezpieczy nasze włosy. Po myciu nadchodzi drugie O czyli odżywka lub maska, którą pozostawiamy na włosach, w zależności od upodobań, od 5 min do pół godziny.

2.Odwrócone OMO

Odwrócone OMO polega na tym, że przed myciem włosów nakładamy maskę na nawet godzine-półtorej godziny lub olejujemy/kremujemy włosy. Potem mycie a na koniec lekka odżywka lub tylko odżywka bez spłukiwania.

3.OM lub MO

W końcu możemy też nakładać odżywkę lub maskę przed myciem a potem zmyć ją szamponem i nie nakładać już drugiej odżywki lub maski szczególnie jeśli nasze włosy są podatne na obciążenie lub są zadbane i po prostu nie potrzebują już większego nawilżenia i odżywienia. Możemy też zrobić na odwrót i najpierw umyć włosy a potem je odżywić.

4. Mycie włosów odżywką.

Sprawdza się szczególnie u kręconowłosych i posiadaczek suchych włosów. Osoby mające włosy skłonne do przetłuszczania mogą nie być zadowolone z tej metody. Ja stosuję ją raz na jakiś czas- ponieważ moje suche włosy ją uwielbiają, natomiast przetłuszczający się skalp nie byłby zadowolony z częstego mycia tym sposobem:) Jednak wiele dziewczyn stosuję te metodę codziennie. O tym jak dobrać odpowiednią odżywkę do mycia już niebawem.

5. Metoda kubeczkowa

To już bardziej wariacja na temat "jak nałożyć szampon na włosy". Po prostu po to aby nie wylewać bezpośrednio szamponu na włosy, rozcięczamy go w kubeczku z wodą.Mniejsze stężenie=mniejsze podrażnienie.

6. Mycie włosów szamponem z SLS.

Co jakiś czas należy oczyścić włosy silniejszym zdzieraczem. O tym pisałam w tym poście.

A wy jakie stosujecie metody mycia włosów?

czwartek, 8 sierpnia 2013

Inspiracje włosowe na upalne dni.

Dzisiaj pierwszy raz na blogu parę włosowych inspiracji. Jako, że jestem bardzo początkująca w upinaniu włosów i średnio mi to idzie, są to raczej upięcia proste w wykonaniu:) Myślę jednak że się przydadzą, bo gdy jest tak ciepło chyba każdy przystaje na jak najprostsze rozwiązania i nawet te dziewczyny, które potrafią tworzyć cuda na włosach korzystają z takich propozycji. Mimo tego, że są proste nie są nudne ale bardzo wdzięczne i naturalne








Nieśmierteny bunik, obok zawijaniec który strasznie mi się podoba. Chciałabym wypróbować go na moich włosach ale są bardzo ciężkie i nie wiem ile taka fryzura wytrzyma:) Dobrze, że są teraz trochę krótsze, więc może coś wyjdzie. Trzecia fryzura to już coś na wyjście:) Wpiełabym do tego jeszcze   jakiegoś kwiatuszka :)


























Kolejna ultraszybka fryzura a obok artystyczny nieład:) Najgorsze jest to, że jak się planuje zrobić rozgardiasz na włosach to, przynajmniej mnie nigdy nie wychodzi, a kiedy chce się ładnie uczesać to zawsze wychodzi chaos. Ech...



Na koniec jeszcze prosta modyfikacja kucyka. Dzięki temu ze zwykłego kuca robi się przyciągająca wzrok fryzura.
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony pinterest.com.

Dzisiaj termometr u mnie wskazuje 38,5 stopnia ! To już jest przesada. Jak sobie radzicie z upałami? Chyba zacznę robić sobie jakieś zimnie okłady na głowę i plecy:) bo ile razy można się myć dla odświeżania i ochłodzenia

wtorek, 6 sierpnia 2013

Żurawinowy szampon do włosów.

Dzisiaj recenzja mojego ostatniego włosowego zdzieracza. Chociaż przyznam, że bardzo się polubiliśmy i zdarzało mi się go użyć dwa razy w tygodniu :)
 

Skład:


Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Lauramidopropyl Betaine(antystatyk ma właściwości oczyszczające i odżywcze), Cocamide DEA (substancja myjąca), PEG-75 Lanolin (stabilizator, ułatwia powstawanie piany), Sodium Chloride (antystatyk, kondycjoner może podrażniać), Cocamidopropylamine Oxide (antystatyk zapobiega elektryzowaniu się włosów, ułatwia też oczyszanie z zanieczyszczeń włosów, równocześnie łagodzi działanie anionowych substancji powierzchniowo czynnych na skórę), Propylene Glycol (humektant, ma zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka, dzięki czemu ułatwia  transport innych substancji w głąb skóry), Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract (ekstrakt z żurawiny), Polysorbate 20 (emulgator O/W), Panthenol (prekursor witaminy B5, która ma działanie przeciwzapalne), Linoleic Acid (kwas linolowy nienasycony kwas tłuszczowy), Linolenic Acid (kwas linolenowy też NNKT), Tocopheryl Acetate (witamina E, antyoksydant), Retinyl Palmitate (forma witaminy A) , Bioflavonoids (substancje aktywne,zwane też witaminą P), Biotin (biotyna-koenzym, bierze udział w powstawaniu keratyny oraz przeciwdziała wzmożonej aktywności gruczołów łojowych,), Pyridoxine HCL (pirydoksyna wit. B6), Citric Acid (regulator pH), Parfum, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI 17200, CI 15985 (barwniki i konserwanty).

Opis producenta:


Krystalicznie czysty szampon z ekstraktem z żurawiny przeznaczony jest do pielęgnacji włosów przetłuszczających się, które straciły swoją objętość. Siła żurawiny dokładnie oczyszcza włosy i skórę głowy, a dzięki zawartości kompleksu witamin końcówki włosów są zabezpieczone przed przesuszeniem. Szampon nie zawiera silikonów obciążających włosy. Regularnie stosowany sprawia, ze włosy odzyskują swoją objętość, są puszyste, lśniące i łatwo się układają.


Opis produktu:


Butelka w kształcie dopasowującym się do naszej dłoni. łatwo się otwiera i zamyka. Jedynym minusem opakowania jest zbyt duży otwór przez który wypływa szampon. Konsystencja szamponu jest bardzo rzadka, co mi raczej nie przeszkadza. Niestety przy takim otworze na moją rękę zawsze wydostanie się zbyt duża ilość szamponu. Ciamajdy takie jak ja mają gwarantowane pochlapanie całej łazienki lub przynajmniej umywalki, bo szampon podczas wmasowywania we włosy rozpryskuję się we wszystkich możliwych kierunkach. Zapach produktu jest natomiast wspaniały :) Kolejnym plusem jest to, że bardzo dobrze się pieni.

Działanie:


Dobrze zmywa zabrudzenia i ładnie oczyszcza włosy. Jednak kiedy nałożyłam trochę za dużo oleju na moje włosy nie do końca je domył i na drugi dzień nie były z tyłu głowy już takie świeże.
Ten szampon powoduje jedną wspaniała rzecz. Rzeczywiście, jak obiecuje producent, włosy są po nim naprawdę puszyste. Ładnie uniesione u nasady i pełne objętości :) Co do zabezpieczania końcówek dzięki obecności witamin w szamponie - trudno to stwierdzić i trudno w to też uwierzyć. Nawet jeśli trzymamy szampon 2-3 min to trochę krótki czas poza tym za chwilę go spłukujemy. A skład jest naprawdę bardzo bogaty w witaminy.
Cena to 4 złote z groszami za 300ml szamponu.






Podsumowując jestem zadowolona z tego produktu i już kusi mnie żeby wypróbować inne szampony z tej serii. A jest ich trochę! Piwny, jajeczny a ostatnio w sklepie zobaczyłam wersję z siemieniem lnianym:
http://www.barwa.com.pl/pl/produkty/cosmetics/barwa-naturalna/barwa-naturalna-szampon-lniany-wzmacniajacy-z-kompleksem-witamin


I chyba nie powstrzymam się od spróbowania:) A wy znacie szampony barwy? Jak wrażenia?

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Bielenda Masło do ciała ...i nie tylko :)

Trochę mnie nie było, bo wakacje i trwają i czasem ciężko znaleźć chwilę by coś napisać. A jak już się tą chwilę znajdzie...to tak się nie chce :) Wakacje strasznie rozleniwiają i taki chilloucik jest wspaniały, no ale też trochę się trzeba ogarnąć aby za nadto się nie rozleniwić!
Dzisiaj mała recenzja masła do ciała, który sprawdza się na mojej skórze znakomicie. Na włosach ... raz był zachwyt raz porażka. Oto i on, Pan Avocado !

Skład:

Aqua , Ethylhexyl Stearate (emolient tłusty, tworzy warstwe okluzyjną, kondycjonuje skórę i włosy), Butyrospermum Parkii (masło shea), Urea (mocznik), Paraffinum Liquidum (parafina, przy stosowaniu na włosy zapobiega elektryzowaniu), Glyceryl Stearate (emulgator W/O umożliwia utworzenie emulsji), Cetearyl Alcohol (emolient tłusty), Ceteareth-18 (emulgator O/W), Glycerin (gliceryna nawilża, ma długotrwałe działanie, ponieważ dociera do głębszych partii naskórka regulując wilgotność przez około dobę),Cyclopentasiloxane (lotny silikon, który odparowuje po pewnym czasie z włosów), Ethylhexyl Cocoate (emolient, plastyfikator), Persea Gratissima (Avocado) Oil (olejek avocado), Dimethicone (silikon rozpuszczalny w wodzie), Elaeis Guineensis (Palm) Oil (olej palmowy), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy), Ethylene/Propylene/Styrene Copolymer, Butylene/Ethylene/Styrene Copolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, (substancje żelujące, antystatyki), Xanthan Gum (zagęszczacz), Disodium EDTA,Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, DMDM Hydantoin (konserwanty), Parfum (Fragrance).
 

Opis produktu:



Ma bardzo poręczne opakowanie i bez trudu można wydobyć kosmetyk do końca. Zapach tego masła jest powalający :) Utrzymuję się długo i to nie tylko na mojej skórze, ale również w całym pokoju. Po otwarciu opakowania jest trochę zbyt "ostry", ale na skórze łagodnieje. Konsystencja jest dosyć gęsta, dzięki czemu kosmetyk bardzo łatwo aplikuje się na skórę (lub włosy).


Działanie:

 

Jako balsam do ciała spełnia swoją funkcje znakomicie, pozostawiając skórę ukojoną i nawilżoną. Dodatkowo cudowny zapach avocado jeszcze długo roztacza się wokół nas. Czego chcieć więcej? Takiego samego działania na włosach! Ostatnio przydarzyła mi się niespodziewana rzecz i najgorsze jest to, że nie wiem czemu to zawdzięczam - a to jest właśnie jeden z podejrzanych. Umyłam włosy jak zwykle i nałożyłam maskę do włosów, ale były trochę suche i niemiłe w dotyku. Z tego powodu wtarłam we włosy kilka kropli oliwki HIPP ( drugi główny podejrzany). Na drugi dzień rano znowu włosy wydały mi się takie jakieś matowe i brzydkie i stwierdziłam, że wypróbuję avocado - roztarłam w rękach i niewielką ilość nałożyłam włosy. Jakie było moje zdziwienie kiedy po około 2 godzinach gdy rozpuściłam włosy miałam najładniejsze i najbardziej miękkie włosy od początku włosomaniactwa. Były niesamowicie miękkie i jednocześnie puszyste . A najgorsze nie wiem jak powtórzyć ten efekt! :)
Jako maska do kremowania niestety nie sprawdziła się na moich włosach. Nałożyłam ją na włosy na 2h przed myciem i uzyskałam niestety puch na głowie. Chyba było to spowodowane olejkiem kokosowym, który znajduję się w składzie.

cena to około 15zł za 200 ml

A wy miałyście do czynienia z avocado? :) Za niedługo przetestuję go nie jako składnik kosmetyku ale jako czysty olejek na włosy i już nie mogę doczekać się efektu ! A wszystko to dzięki mojej wygranej w setare, dziękuję za wyróżnienie:)
Na razie pierwsze wrażenia, ponieważ kosmetyki te nie są jeszcze dość długo stosowane:

1. Szampon Love 2mix Organic z efektem laminowania (użyty już kilka razy; zakochałam się w jego zapachu, tu kolega avocado - mango:), świetnie myje i pierwszy raz użyje tego słowa przy szamponie - mam wrażenie że je w jakiś sposób nie tylko oczyszcza ale też pielęgnuję)
2. Maska do włosów  Love 2mix Organic z proteinami pereł (użyta dwukrotnie działanie zadawalające :))
3. Olejek avocado jeszcze nie używany
4. Drewniany grzebień - idealny tego właśnie potrzebowałam!

poniedziałek, 22 lipca 2013

O oczyszczaniu włosów.

Oczyszczanie włosów wcale nie jest synonimem mycia. Na co dzień myjemy włosy delikatnymi szamponami bez SLS-ów i innych silnych detergentów. Jednak używając takiego szamponu nie zmywamy wszystkiego. Różne składniki i cząsteczki osadzają się na naszych włosach oblepiając je m.in. parafina, proteiny,silikony czy niektóre oleje. Jeśli powyższe składniki nadbudują się na naszych włosach staną się one obciążone i będą wyglądać nieświeżo nawet po umyciu. Aby do tego nie doprowadzić musimy oczyścić włosy zdzieraczem :) czyli innymi słowy szamponem z SLS. Właśnie w takim zastosowaniu szampony te  są niezastąpione i przydatne dla osób dbających o swoje włosy.

Zalety szamponów z SLS

 

  • Po umyciu włosów szamponem z SLS włosy są całkowicie oczyszczone dlatego dużo lepiej wchłaniają składniki z masek czy odżywek.
  • Dzięki nim włosy nie są obciążone i pozostają lekkie mimo częstego stosowania masek ze składnikami, które mogą oblepiać. Czasami wystarczy użyć jakiejś maski dwa razy pod rząd lub zbyt długo ją zostawić  na włosach by uzyskać odwrotny efekt od zamierzonego. Wtedy szampon z SLS uratuje sprawę i nie zostaniemy zrozpaczone z posklejanymi strąkami zamiast włosów.
  • Pozwalają nam zobaczyć w jakim stanie są nasze włosy. Szczególnie na początku włosomaniactwa zaleca sie oczyszczenie włosów przez 2 tygodnie prostym "zdzieraczem" by usunąć wszystkie nadbudowane składniki, szczególnie silikony. Najczęściej przed rozpoczęciem dbania o włosy stosujemy szampony właśnie je zawierające. Mimo złego stanu włosów, silikony sprawiają, że wyglądają one ładnie i błyszczą. Niestety jest to tylko złudzenie. Kiedy całkowicie oczyścimy włosy zobaczymy jak naprawdę wyglądają :) Na początku włosomaniactwa naprawdę potrzeba na to około 2 tygodni.

Jak wybrać dobry szampon oczyszczający

 

Jak najkrótszy skład - to słowo klucz. Nie może pod żadnym warunkiem zawierać silikonów (co to za oczyszczanie jak znów je oblepimy), nie powinno być w nim także innych niepotrzebnych składników czy olejów. Można sobie podarować nawet ekstrakty i inne pierdółki. Po oczyszczaniu nawilżymy włosy, więc wystarczy żeby szampon miał detergent i tyle :)

Co jaki czas oczyszczać włosy:

 

Jest to sprawa indywidualna: zależy od tego czy mamy włosy przetłuszczające się (częściej) czy suche (rzadziej) czy stosujemy w pielęgnacji kosmetyki z silikonami i innymi składnikami, które po pewnym czasie obciążają włosy (częściej) wreszcie od tego jak nasze włosy reagują na taki szampon. Ogólnie przyjmuje się, że oczyszczanie włosów należy przeprowadzać co tydzień - dwa tygodnie. Same musimy dojść do tego jak często tego potrzebujemy.

Przykłady szamponów oczyszczających.

 

Najbardziej znane zdzieracze to chyba szampony Barwa. Nie stosowałam tych w owalnych buteleczkach, ale mam szampon żurawinowy i całkiem dobrze się spisuje, za niedługo napiszę o nim więcej.

żródło: snobka.pl, link
Oprócz nich stosowałam także szampony Naturia, mają one trochę dłuższe składy, ale nawet przy dłuższym stosowaniu nie wysuszyły moich włosów. Szczególnie spodobała im się wersja z bursztynem oraz druga z pokrzywą i zieloną herbatą.
żródło: kosmetykipolskie


Polecane są także szampony Pollena-Ewa czy Pollena-Malwa tych jeszcze nie miałam okazji stosować.

Jak stosować zdzieracze:

 

Przed oczyszczaniem nie olejujemy włosów, nie stosujemy też metody OMO. Po prostu: myjemy włosy szamponem, zostawiając go na włosach przed przynajmniej 2-3 minuty aby dobrze "zdarł" wszelkie zanieczyszczenia i spłukujemy. Następnie KONIECZNIE nakładamy maseczkę nawilżającą ( może być bogata w składniki - teraz dużo lepiej zadziała na takie czyste włosy) aby nie wysuszyć włosów.

Co jaki czas używacie zdzieraczy? I jakich? A może wasze włosy tolerują SLS częściej? :)

wtorek, 16 lipca 2013

Oliwka HIPP

Oliwka dla dzieci HiPP jest produktem, który bardzo dobrze sprawdza się na moich włosach. Używam jej na wiele sposobów i prawie zawsze jestem zadowolona z efektu.

Skład:

Świetny, bo najprostszy jaki tylko może być:
Helianthus Annuus Seed Oil (olej słonecznikowy) , Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olejek migdałowy), Tocopherol (witamina E - korzystnie oddziałuję na skórę i włosy oraz jest przeciwutleniaczem i pełni rolę naturalnego konserwantu) , Parfum

Opis producenta:


Oliwka pielęgnacyjna HiPP Babysanft zawiera tylko naturalne olejki - w tym olejek migdałowy BIO, dzięki czemu jest szczególnie wartościowa.
Można stosować do pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry osób dorosłych: po kąpieli nanieść oliwkę na wilgotną skórę i rozsmarować.

Opis produktu:

Oliwka znajduję się w bardzo poręcznej butelce dopasowującej się do dłoni. Ma bardzo przyjemny, dziecięcy zapach. Szybko się wchłania i pozostawia na skórze i/lub włosach ładny zapach. Według mnie jest bardzo wydajna ( ale ja chyba wszystkie kosmetyki zużywam bardzo powoli, dlatego ciekawa jestem waszej opinii ;) ).

Działanie:

Nakładam na suche włosy na około pół godziny przed myciem około łyżeczki do dwóch łyżeczek. Dzięki temu włosy ładnie błyszczą i są miękkie w dotyku. Bardzo dobrze sprawdza się do olejowania włosów. Nakładałam ją także drugiego dnia po myciu jeśli włosy były suche. Wtedy wystarczą dwie krople roztarte w dłoniach, ponieważ bardzo łatwo obciążyć włosy. Wystarczy naprawdę odrobina aby poprawić ich wygląd. Wcieram wtedy oliwkę głównie w końcówki maksymalnie do połowy włosów. Trzeba bardzo uważać żeby nie przesadzić, najlepiej tylko delikatnie przesunąć dłońmi po włosach.
Nie stosowałam jej jako oliwki do ciała tylko do olejowania włosów...i twarzy, ale tego nie polecam, ponieważ miałam po tym duże problemy z cerą. Może powinnam wybrać czysty olej olej...

Cena to około 15 zlotych za 200 ml

A wy próbowałyście olejować włosy oliwkami?

Możecie pomóc blondregeneracji w ankiecie i też przy tym skorzystać :) wystarczy tu kilknąć i wypełnic krótką ankiete.

sobota, 13 lipca 2013

Rozdanie w Bajzlu Kosmetycznym.

Jeżeli chcecie sobie urozmaicić ponurą aurę dzisiejszego dnia (przynajmniej u mnie jest brzydka, szara pogoda) to zachęcam to wzięcia udziału w rozdaniu u Maliniarki :)

Organizuję ona rozdanie w którym można wygrać


BIOVAX LATTE Intensywnie Regenerująca Maseczka odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne 250ml 


BIOVAX LATTE Intensywnie regenerujący SZAMPON odbudowa osłabionych włosów + proteiny mleczne 200ml

A dla bardziej kreatywnych dusz także konkurs na jej stronie :) link do konkursu.

piątek, 12 lipca 2013

Jak myć włosy

  Kiedyś myślałam, że mycie włosów to prosta sprawa. Szampon, wmasować, spłukać, potrzeć ręcznikiem, a potem włączyć suszarkę i gotowe! Tylko włosy były dziwnie suche i często się przetłuszczały.

 Dziś wstępny poradnik dla początkujących.

1. Stosuj szampon bez SLS

 
Fot. cenz, Flickr, CC BY-NC-ND 2.0,
Sodium Lauryl Sulfate...co to w ogóle jest? Po polski jego nazwa brzmi pięknie: Laurylosiarczan sodu. Jednak działanie już takie nie jest. To silny detergent, który może wywoływać alergię i podrażnienia. Dodatkowo powoduję on przesuszenie skóry głowy, włosów, cery. Co to znaczy? Myjąc włosy co dziennie takim szamponem działamy na nią zbyt agresywnie. Skóra jest przesuszona, dlatego się broni i produkuje co raz więcej sebum. Powoduję to częstsze przetłuszczanie się włosów i prowadzi w końcu do mycia ich codziennie. Podobnie jest z naszą cerą, która traktowana żelami do mycia twarzy czy peelingami zawierającymi SLS czy inne silne detergenty staję się co raz bardziej tłusta i świecąca. Dlaczego więc producenci stosują ten składnik? Odpowiedź jest prosta: jest najtańszy. Często w szamponach występują także inne detergenty wcale nie mniej szkodliwe:

Sodium laureth sulfate (SLES)

Ammonium lauryl sulfate (ALS)

Ammonium laureth sulfate (ALES)

Sodium coco sulfate (SCS)

 Sodium myreth sulfate (SMS)
Magnesium Laureth Sulfate (MLS)

Istnieją składniki, które mają za zadanie neutralizować szkodliwe działanie powyższych detergentów. W składzie powinnyśmy szukać:

Cocoamidopropyl betaine (betaina kokamidopropylowa - może uczulać znajduję się w wielu kosmetykach nie zawierających SLS i prawie nie sposób jej uniknąć)
Sodium Cocoamphoacetate
Cocoamidopropyl hydroxyultaine
Lauryl glucoside

Jednak najbezpieczniej szukać jak najmniej szkodliwych detergentów lub w ogóle starać się ich unikać. Słabsze detergenty znajdziemy w niektórych ekologicznych szamponach. Powinnyśmy znaleźć wtedy w składzie pozycje z końcówką -glucoside np. Decyl glucoside, Lauryl glucoside, Coco glucoside oraz Steareth – 2, 10, 15, 20 czy Laureth-4, 10, 23 są one dużo mniej szkodliwe.
Najlepszym rozwiązaniem jest jednak stosowanie szamponów, które pozbawione są podrażniających detergentów. Takie szampony powinno używać się do codziennego użytku. A te z detergentami - co jakiś czas.

Szampony pozbawione silnych detergentów przeznaczone do codziennego stosowania to m.in.
  • Babydream szampon dla dzieci wizaż
  • HIPP szampon dla dzieci wizaż
  • Facelle płyn do higieny intymnej wizaż recenzja
  • Alterra Szampon i żel pod prysznic bez substancji zapachowych (nie zawiera betainy kokamidopropylowej) wizaż
  • szampony Natura Siberica
  • szampony Organic Shop 
  • Babydream fur Mama - balsam do kąpieli wizaż

A jak zastosować szampony z silnymi detergentami? A może się ich nie bać? Za niedługo napiszę o tym w Oczyszczaniu włosów :)

2. Zachowuj różnorodność w stosowaniu szamponów


Zbyt częste używanie jednego produktu nawet tego ulubionego może przyspieszyć przetłuszczanie. Zamiast ładnych włosów otrzymamy przyklapnięte strączki. Możliwe, że Twój problem przetłuszczających się włosów jest z tym związany.

3. Delikatnie osusz włosy.

Najpierw delikatnie wyciskam wodę z włosów, wycieram skórę głowy i na chwilę zawijam je w ręcznik. A potem...włosy lądują w bawełnianej koszulce, z której dużo prościej zrobić turban niż z ręcznika, a dodatkowo lepiej chłonie wodę. Tym sposobem po około 10-15 minutach włosy są już tylko wilgotne. Dzięki temu krócej schną, a jeśli chce je potem suszyć suszarką będę katować je 10 a nie 20 minut :)

Fot. Andrew, Flickr, CC BY-NC-ND 2.0

4. Zabezpieczaj końcówki.

Jeśli suszymy włosy to koniecznie. Jeśli nie i tak jest to wskazane. Trochę silikonów napewno im nie zaszkodzi, a będzi chronić przed zniszczeniem, rozdwajaniem i puszeniem. Do zabezpieczania możemy używać na przykład jedwabiu z CHI, biosilk (zawiera jednak alkohol i może powodować puszenie i wyszuszać końcówki) lub biovaxa. Do tej pory stosowałam tylko jedwab CHI, którego mogę z czystym sumieniem polecić.

5. Suszarka nie jest zła.

Tak, tak nie uważam, że suszenie włosów suszarką to koniec świata. Na pewno lepiej wysuszyć je chłodnym nawiewem niż iść spać w mokrych włosach (powoduje to z czasem łamanie i podwyższenie porowatości a tego na pewno nie chce żadna włosomaniaczka). Suszarka z regulacją temperatury to niezbędne minimum, mnie na razie nie stać na bajery typu jonizacja :) Musimy tylko pamiętać o chłodnym/ ciepłym nawiewie. Podobno można suszyć włosy takim, który po skierowaniu na naszą skórę nas nie parzy. Oprócz tego warto suszyć włosy głową w dół - dzięki temu zyskają na objętości i będą podniesione u nasady. Ostatnia zasada - kieruj strumień powietrza zgodnie z kierunkiem wzrostu łuski włosa - czyli od czoła w stronę końcówek :) Jeśli zrobimy inaczej rozszerzymy ciepłym powietrzem łuski i puch gwarantowany.

6. Myj włosy różnymi sposobami.

Każda z nas powinna wybrać dla siebię tą metodę, która najbardziej odpowiada jej włosom. A jest tego trochę! Metoda kubeczkowa, mycie włosów odżywką, metodą OMO czy odwróconego OMO...o tych sposobach w kolejnym poście.

Macie jakieś dodatkowe rady w kwestii mycia włosów? :)

środa, 10 lipca 2013

Kremowanie włosów

Kremowanie włosów to alternatywa do olejowania. Kremy nawilżają naszą skórę pozostawiając ją przyjemną w dotyku, więc dlaczego nie mogły by robić to samo z naszymi włosami? Sama zaczęłam kremowanie włosów od kakaowego balsamu do ciała ISANA.

wizaż.pl

Jak dobrać odpowiedni krem.

 

Przede wszystkim skład. Dobrze kiedy znajdziemy w nim olejki i witaminy. Dzięki temu dobrze nawilżymy nasze włosy. Polecane są kremy z olejkiem jojoba, migdałowym czy masłem shea. Oprócz tego na pewno warte uwagi są kremy z ekstraktami roślinnymi .

Dlaczego kremować?

 

Dzięki kremowaniu włosy są mocno nawilżone. To coś w rodzaju maska + olej tylko w jednym kosmetyku bez zbędnego kombinowania. Dodatkowo w kremie znajdziemy dużo przydatnych składników: emolienty, witaminy, ekstrakty - a olej to tylko olej jeden składnik :) Ze zmywaniem kremu nie ma żadnego problemu, natomiast przy olejowaniu czasami trudno całkowicie zmyć go z włosów. Dzięki gęstej konsystencji dużo łatwiej rozprowadzić je na włosach. Są też dużo tańsze - duże opakowanie balsamu kupimy za 10 złotych a oleje np. z awokado czy arganowy są drogie.

Jak kremować włosy

 

Kremowałam już na różne sposoby :) Przed myciem włosów nałożenie dość dużej ilości na włosy i pozostawienie na około 2 godziny jest alternatywą do olejowania. Włosy po umyciu są odpowiednio dociążone, mięsiste i wspaniale nawilżone. Czasami po olejowaniu nie otrzymuję takiego dobrego efektu ( chyba dlatego zaczęłam olejować metodą O+O - olejek mieszany z odżywką daje zawsze świetny efekt). Kremowałam włosy także po myciu - zamiast nałożenia maski, dla odmiany. Byłam ciekawa efektu i okazało się, że jest całkiem całkiem :) Niestety łatwiej tak obciążyć włosy i może też spowodować, że będą krócej świeże.
Nakładałam też krem już na wysuszone włosy kiedy były napuszone lub suchę i chciałam je trochę "ujarzmić". Dla mnie idealny sposób: bardzo mała ilość kremu lub kilka kropli jakiegoś olejku. Dodatkowo pozostawiają one ładny zapach :) Szczególnie podobał mi się efekt "drugiego dnia". Na drugi dzień po myciu włosy są często dużo brzydsze niż pierwszego. Nie są nieświeże, ale już nie błyszczą i często szczególnie na początku włosomaniactwa były u mnie po prostu suche. Pierwszego dnia po nałożeniu maski jakoś się trzymały - ale drugiego - matowe i niezbyt ładne. Wtedy spróbowałam nałożyć na nie odrobine kremu z ISANY. Nie lśniły ale efekt nawilżenia był zadawalający :)

Jak to zrobić

 

Najwięcej kremu nakładam przed myciem, wtedy nie muszę się martwić obciążeniem włosów. Dużo mniejszą ilość nakładam jako maskę po myciu a najmniej kiedy nie spłukuję kremu. Wtedy tylko rozcieram krem w rękach i delikatnie nakładam - najwięcej na końce i tylko od uszy w dół :) nigdy nie kremuję skalpu - obciążenie gwarantowane.

Przykładowe produkty 


  • ISANA Intensywny krem do rąk z 5% mocznikiem recenzja
  • ISANA Krem do ciała z masłem shea i kakao (jest też wersja z oliwką i trzecia z granatem muszę je wypróbować! ) recenzja
  • Anida, krem do rąk z woskiem pszczelim i olejkiem makadamia
 wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony wizaż.pl

środa, 26 czerwca 2013

Ulubione kremy do rąk

Dłonie i paznokcie powinny być wizytówką każdej kobiety. Tylko jak to zrobić skoro musimy się babrać w płynach do mycia naczyń, podłóg czy łazienek pełnych silnych i wysuszających detergentów. Żadna z nas nie powinna rozstawać się z kremem do rąk! Co z tego, że będziemy ładnie wyglądać jeśli nasze dłonie będą zaniedbane. Wszystkie wiemy także, że najważniejsze jest pierwsze wrażenie i chyba każdej z nas zależy na wywarciu piorunującego wrażenia szczególnie na osobniku płci przeciwnej :)  Kiedy spotykamy kogoś nowego podczas wypowiadania naszego imienia i ładnego uśmiechu, którym staramy się obdarzyć osobę nowo poznaną osobę...podajemy mu rękę. Czy myślicie, że jest ktoś kto chciałby by jego imię było kojarzone z szorstkimi dłońmi? Myślę, że czasem także powinnyśmy podsunąć naszym (i wszystkim naszym mężczyznom) krem do rąk aby i oni zawsze mieli zadbane rączki, w końcu ich także kojarzą z nami :)

Mam swoje dwa niezawodne hity. To którego z nich używam często zależy od budżetu. Poza tym neutrogenę jakoś częściej chyba wykorzystuję w zimie, kiedy mam naprawdę suche dłonie, a ona działa natychmiastowo. Przejdźmy jednak do konkretów.
Oto kremowi ulubieńcy:

ISANA Intensywny krem do rąk z 5% mocznikiem

Skład:  

Aqua, glycine soja oil  (olej sojowy) , glycerin (gliceryna), urea (mocznik), sodium lactate (sól kwasu mlekowego, substancja nawilżająca, mająca zdolność przenikania przez warstwę rogową naskórka. Działa keratoplastycznie - zmiękcza warstwę rogową, a w wyższych stężeniach działa keratolitycznie - złuszcza zrogowaciały naskórek) , cetylalcohol (alkohol cetylowy), stearic acid (kwas tłuszczowy ma właściwości renatłuszczające, pomaga odbudować warstwe lipidową naskórka), glyceryl stearate (ester kwasu stearynowego i gliceryny, tłusty emolient) butyrospermum parkii butter (masło shea), cera alba (wosk pszczeli), panthenol ( prekursor witaminy B5 ma właściwości regenerujące), carbomer (polimer służy zagęszcza kosmetyk), parfum, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, propylparaben, sodium hydroxide, xanthan gum, linalool, hexyl cinnamal, citronellol, geraniol, limonene. (konserwanty i zapachy)

 Opis producenta:

  • pięlegnacja i ochrona dla bardzo suchej skóry
  • z zawartością cennego urea (rzeczywiście 4 miejsce w składzie, mocznik jest bardzo silnym nawilżaczem, choć faceci w moim domu mieli swoje zdanie na temat tego składniku kojarząc go jednoznacznie...mężczyźni), masła shea jak również wartościowych substancji czynnych takich jak panthenol i wosk pszczeli
  • pH przyjazne dla skóry - przebadany dermatologicznie

Opis produktu i działanie :

W promocji dostaniemy go za niecałe 4 zł, normalna cena to w granicach 6 złotych, opakowanie ma 100ml. Za taką cenę ten kosmetyk to cud! Pewnie dlatego widnieje na nim oznaczenie znanego portalu "Kosmetyk Wszechczasów Wizaż" . Nie wchłania się bardzo szybko i pozostawia wyczuwalną, tłustawą warstwę na dłoniach, ale dzięki temu pozostawia uczucie gładkości. Ta właściwość może niektórym przeszkadzać. Przy regularnym stosowaniu diametralnie zmienia wygląd dłoni. Jak dla mnie za taką cenę jest niezastąpiony. Ręce są delikatne i mocno nawilżone. Staram się go używać po myciu rąk, nakładam grubszą warstwę po porządkach domowych czy myciu naczyń.

Neutrogena skoncentrowany krem do rąk

Skład:

Aqua, Glycerin (gliceryna), Cetearyl Alcohol (alkohol cetylowy), Stearic Acid (kwas tłuszczowy ma właściwości renatłuszczające, pomaga odbudować warstwe lipidową naskórka), Palmitic Acid (kwas palmitynowy, tworzy warstwę okluzyjną zapobiegając utracie wody), Sodium Cetearyl Sulfate (surfaktant), Dilauryl Thiodipropionate (antyoksydant), Sodium Sulfate, Methylparaben, Propylparaben (konserwanty), Parfum.

Opis producenta:

Natychmiastowa,trwała ulga nawet dla najbardziej suchych dłoni. Odrobina tej wzbogaconej w glicerynę formuły przynosi natychmiastową ulgę oraz chroni suche, spierzchnięte dłonie. Nawet w najbardziej surowych warunkach sprawia, że dłonie są miękkie i gładkie.

Opis produktu i działanie:

Dzięki swojej konsystencji jest naprawdę wydajny - producent obiecuję, że starczy nam na 200 użyć. Nie wiem czy tyle razy jestem w stanie go wykorzystać, ale jest to możliwe - ponieważ służy mi naprawdę długo. Niesamowita jest jedna rzecz w tym kremie - nałożony na najbardziej suche dłonie - od razu zmienia ich wygląd i powleka warstwą, która zmienia ręce o strukturze papieru ściernego na miłe w dotyku. Przy dłuższym, regularnym stosowaniu jak najbardziej poprawia kondycje naszych dłoni. Zmienia także wygląd skórek wokół paznokci. Myślę, że jeśli dalej się wahasz powinnaś go wypróbować jak najszybciej :) nie należy do najtańszych, ale warto polować na promocję, które się dość często pojawiają.
Normalnie zapłacimy ok 15 złotych za 75 ml produktu. 
 

Podsumowanie

Z jednej stronie w rossmanowskim produkcie znajduję się dużo naturalnych składników: cenny olej sojowy na drugim miejscu, zaraz potem gliceryna i mocznik jeszcze przed jakimikolwiek emolientami i wspomagaczami - czyli jest ich najwięcej  w produkcie. Zdecydowanie na plus! Jednak pod koniec dość spora ilość konserwantów. Neutrogena sięga po dwa razy krótszy skład. W opakowaniu jest jej także mniej o 25ml jednak jest dużo bardziej wydajniejsza i działa natychmiastowo. Wydaję mi się, że do bardzo zniszczonych rąk lepsza na początek będzie właśnie ona. Ja najbardziej lubie używać tych kremów na zmianę, mam oba i używam tego na którego mam bardziej ochotę.

A wy próbowałyście któregoś z nich?

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Nafta kosmetyczna

Co raz częściej sięgamy po stare receptury w walce o piękne włosy.  Nasze prababcie także o siebie dbały, dawniej nawet starsze kobiety nosiły piękne, grube warkocze. Jak one to robiły kiedy na rynku nie było żadnych kosmetyków do włosów? Jednym z zapomnianych kosmetyków jest nafta do włosów. MOżna ją kupić w każdej aptece. Myślę, że część z was na pewno już miała z nią do czynienia, bo nafta na szczęście wraca do łask. Na szczęście, ponieważ naprawdę warto zwrócić na nią uwagę:)

Podstawowe informację o nafcie kosmetycznej:

  • Działanie nafty polega przede wszystkim na poprawie ukrwienia cebulek włosowych, ma więc działanie nieco zbliżone do minoxidilu – środka bardzo często stosowanego w szamponach i preparatach na łysienie i porost włosów.
  • Może pomagać w zwalczaniu łupieżu oraz zapobiegać rozdwajaniu włosów.
  • Pozostawia na włosach warstwę, która je kondycjonuję i sprawia, że są błyszczące i nawilżone. Dla mnie najlepsze jest właśnie to działanie. Włosy po niej wyglądają zdrowo i pięknie:)
  • Na rynku dostępne jest bardzo dużo wariacji na temat nafty kosmetycznej. Dostaniemy ją z dodatkiem drożdży, lecytyny, pokrzywy,aloesu, tataraku. Ja posiadam z dodatkiem witamin A+E. Czy jej działanie się jakoś bardzo różni w różnych wersjach? Nie sądzę, ale dla odmiany na pewno  warto wypróbować.
  • Jest dostępna w aptekach w cenie ok 5 złotych za 120 gramową butelkę.
  • Jest bardzo wydajna, ponieważ na włosy używamy jej bardzo małą ilość ok. łyżeczki.
  • Możemy ją stosować samodzielnie na włosy na 10-20 min przed myciem, zmieszaną w masce z żółtkiem i olejkiem rycynowym czy jako płukankę do włosów.
  • Samej nafty nie powinno trzymać się dłużej niż 20 min!
  • Ma działanie wysuszające, dlatego należy używać jej z rozwagą, nie za często.

W jakiej formię stosować naftę kosmetyczną?


Jako O w metodzie OMO
rozprowadzamy na włosach 1 łyżeczkę nafty przed myciem. Naprawdę nie potrzeba jej więcej w tym wypadku lepiej zachować umiar. Naftę ciężko się zmywa.

Maseczka do włosów
Jest wiele wariacji na jej temat :) Podstawa to nafta i olej rycynowy. Ja najczęściej stosuję taki przepis:
  • 2 żółtka
  • łyżeczka nafty
  • 1-2 łyżeczki olejku rycynowego
  • sok z połówki cytryny (lub trochę mniej to w wersji dla blondynek, żeby zneutralizować przyciemniające działanie olejku rycynowego; ciemnowłose spokojnie mogą ominąć ten składnik)

czasami dodaję dodatkowo jeden lub dwa składniki z poniższej listy
*łyżka oliwy z oliwek
*łyżeczka miodu
*łyżeczka soku z aloesu
*łyżka ulubionej odżywki / maski

Płukanka do włosów:
na pół litra chłodnej wody dodaję łyżeczkę nafty kosmetycznej i płukam włosy po umyciu; nie spłukuję już potem wodą. Włosy są lśniące i miękkie, nafta daję efekt podobny do silikonów.

A wy jak używacie nafty kosmetycznej? Macie inne przepisy? Bardzo chętnie wypróbowałabym coś nowego!

niedziela, 23 czerwca 2013

Krem intensywnie nawilżający Nivea Baby

Dzisiaj o kremie intensywnie nawilżającym dla dzieci z Nivea.

Opis producenta:

Krem łagodzi i przynosi komfort suchej i wrażliwej skórze. Intensywnie i długotrwale nawilża i odżywia oraz zapobiega nadmiernemu wysuszeniu. 
Dzięki bogatej formule wzbogaconej naturalnymi lipidami Omega 6 i masłem shea, pomaga przywrócić równowagę lipidową skóry i wzmocnić jej barierę ochronną. 
Zapewnia skórze ukojenie i komfort, a dzięki lekkiej konsystencji łatwo się rozprowadza i wchłania.
Nie zawiera alkoholu i barwników. Produkt posiada pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka oraz atest PZH. 


Opis produktu:

Krem ma typowy "dzieciowy" zapach. Dobrą konsystencję i szybko się wchłania. Kosztuję 15 złotych, ale w rossmanie zawsze można upolować jakąś promocję :)
 Skład:
Aqua, Glycerin, C12-15 Alkyl Benzoate, Stearyl Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Hydrogenated Coco-Glycerides, Stearic Acid, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Oenothera Biennis Oil, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Cera Microcristallina, Dimethicone, Paraffinum Liquidum, Sodium Carbomer, BHT, Phenoxyethanol, Methylisothiazolinone, Parfum.

Nie jest do końca powalający, ponieważ zawiera silikon (co prawda lotny, w naszych podkładach i tak je znajdujemy, więc może nie ma co przesadzać) parafinę, która może zapychać i trochę konserwantów. Ma gorszy skład niż jego rossmanowski konkurent krem Baby Dream. 

Działanie:

Moja recenzja może być nieco nie pełna, bo nie używałam go do twarzy. Nie wiem jak na niej się zachowuję, ale na wizażu czytałam o nim dużo pozytywnych opinii. Ja używałam go na ręcę i jako balsamu do ciała, na szczególne wysuszone fragmenty. Miałam otarte plecy po pieszej 7 dniowej wycieczce i spisał się na nich rewelacyjnie. Dobrze nawilża ciało pozostawia skórę miękką.
Czy wróce ponownie? Jeszcze nie wiem, na razie dalej szukam dobrych nawilżaczy.
Macie jakieś ulubione kremy nawilżające? I co myślicie o Nutri Sensitive?

sobota, 22 czerwca 2013

Płyn micelarny bebeauty


Dzisiaj o bardzo popularnym ostatnio micelu, który miał być wycofany, ale wydaję się że chyba to był jakiś rodzaj chwytu marketingowego. Oby :) Micel dostępny jest w biedronce, jest produkowany przez znana markę Tołpę. Kosztuję jedyne 4,39 za 200ml!


 

Skład:


Na początku emulgatory i bardzo łagodne substancje myjące oraz humektanty nadające nawilżenie (Propylene Glycol) dalej Pantenol czyli prekursor witamity B5 jest substancją aktywną ma działanie przeciwzapalne, przyspiesza procesy regeneracji naskórka.Potem 2 ekstrakty z torfu (peat extract) oraz z malwy (Malva Sylvestris Flower). Disodium EDTA to substancja chelatująca, mająca za zadanie zmiękczanie wody przez tworzenie kompleksów z metalami znajdujacymi się w niej. Na końcu regulator pH i konserwanty.

Opis produktu:

Trochę wkurza mnie metoda otwierania:) ale to jedyny minus. Bardzo podoba mi się jego zapach, chociaż mam wrażenie że po 4/5 butelki trochę się ulotnił. Jak dla mnie jest wydajny był używany u mnie przez 2 osoby cały miesiąc. Na buzi nie zostawia żadnego filmu ani uczucia tłustości. Buzia się po nim nie świeci. Podczas obecnych upałów lubię przetrzeć nim buzię, gdy się bardzo błyszczy lub przed robieniem makijażu-jest dużo lepiej!

Działanie:

   Pozostawia ładnie nawilżoną buzię, wydaję mi się że pomógł mi w pielęgnacji m mojej wysuszonej na wiór buzi. Nie nałożyłabym na nią nic z SLS . Bardzo dobrze zmywa makijaż, z tuszem radzi sobie bez zastrzeżeń. Czasem w ciągu dnia przecieram buzie wacikiem tylko po to aby ją odświeżyć i pozostawić uczucie świeżości i poczuć wokół siebie jego zapach :)

Naprawdę warto! Z pewnością wiele z was go stosowało, jakie macie odczucia?

wtorek, 18 czerwca 2013

Melisa pomadka do ust

Opis producenta:

Pomadka do ust pielęgnacyjno-ochronna z filtrami UVA/UVB, naturalnymi woskami pszczelim i z liści palmy, lanoliną oraz witaminami A i E troszczy się o naturalne piękno ust. Pomadka z filtrami UVA i UVB wspomaga ochronę delikatnej skóry ust przed szkodliwym działaniem promieniowania słonecznego.Dodatkowo formuła z witaminami A i E oraz naturalnymi woskami: pszczelim i z liści palmy Karnauba pomaga chronić usta przed wysuszeniem i pierzchnięciem. Zawiera również lanolinę o właściwościach nawilżających. Ma przyjemny zapach, który zapewnia uczucie komfortu podczas stosowania. Idealnie rozprowadza się na ustach. 

niestety nie zdążyłam zrobić swojego zdjęcia to pochodzi z http://www.aptekaslonik.pl/prod_info.php?products_id=14154

Skład:

Paraffinum Liquidum (parafina ciekła, zabezpiecza przed utratą wody dzięki czemu kondycjonuje naskórek), 
Cera Alba (wosk pszczeli, emolient, kondycjonuję i nadaję połysk), Lanolin (lanolina, właściwości nawilżające, tworzy warstwę ochronną zabezpieczającą przed utratą wody oraz wyczuwalny wygładzający usta film)  
Petrolatum (wazelina), 
Cera Microcristallina (woski parafinowe, miszanina parafin, z pochodzenie chemiczne pochodna ropy naftowej),  
Carnuba (wosk ze wspominanej przez producenta palmy),  
Ethylhexyl Methoxycinnamate (Pochodzenia chemicznego. UV-absorbent, substancja przeciwsłoneczna, filtrująca promieniowanie UVB, chroniąca skórę przed przedwczesnym starzeniem, a także poparzeniem słonecznym),  
Tocopheryl Acetate( estrowa forma witaminy E, wit E m.in zwalcza wolne rodniki, które powstają np. poprzez promieniowanie UV, uelastycznia skórę) ,
Retinyl Palmitate (forma witaminy A, ma działanie naprawcze, przeciwstarzeniowe, odpowiada za wytwarzanie kolagenu), 
Butyl Methoxydibenzoylmethane (UV-absorbent, substancja przeciwsłoneczna),
Parfum,
BHT (przeciwutleniacz, przedłuża trwałość produktu),
Citronellol (zapach, imituje zapach róży i geranium), Limonene (zapach), Linalool (zapach, konwalia), Alpha-Isomethyl Ionon (zapach)

Na początku cała armia emolientów tworzących tak zwaną warstwę okluzyjną, dzięki czemu usta pozostają nawilżone. Dalej woski o których wspomina producent pielęgnujące usta oraz formy witamin A i E chyba najpopularniejsze w kosmetykach. Kosmetyk zawiera dwa filtry przeciwsłoneczne, dlatego uważam, że jak najbardziej nadaję się na lato (np.carmex w słoiczku takowych nie zawiera).

Opis produktu

Pomadka znajduję się w wygodnym opakowaniu, choć gdy upadnie mi kilka razy na ziemie to niestety górna część opakowania pęka i utrudnia to korzystanie z pomadki (no ale to ja jestem niezdarą, a nie ma rzeczy niezniszczalnych :)). Podoba mi się jej delikatny zapach. Ma dosyć gęstą konsystencje, która przez dość długi czas utrzymuję się na ustach, jednak lubię to uczucie bo mam wtedy taką świadomość, że moje usta są ochraniane, są nawilżone i ładnie wyglądają.

Działanie

Do tej pory jest to moja ulubiona pomadka. Świetnie radzi sobie z nawet z zaniedbanymi spierzchniętymi ustami, dając uczucie ulgi. Jej gęsta konsystencja może być trochę uciążliwa w czasie upałów, ale posmarowanie ust na chwile przed wyjściem i pozostawienie jej czasu na wchłonięcie zlikwiduje ten problem, nie miałam trudności z rozprowadzaniem jej na ustach. Poza tym jest świetnym kosmetykiem na każdą porę roku, świetnie natłuszcza usta w zimie a dzięki filtrom także wtedy chroni nasze usta przed promieniami UV, na które, jak wiadomo musimy uważać cały rok. Dlatego uważam, że jest kosmetykiem wartym uwagi, w dodatku dostaniemy go w przystępnej cenie 4-5 złotych.

Macie jakiś inne ulubione pomadki ochronne do ust? Mnie nasuwa się jeszcze Carmex, o którym też wkrótce napiszę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...